Doszliśmy do momentu, kiedy klastrów w Polsce jest zbyt wiele. Krajowa „lokomotywa rozwoju gospodarczego”, jak niegdyś zdarzało się nazywać inicjatywę klastrową, ma dzisiaj już blisko dwieście wagonów i dobrze ponad osiem tysięcy pasażerów – ale zaczyna brakować jej pary. Brakuje również sprzyjającej infrastruktury w postaci wsparcia ze strony administracji, bo zamiast układania nowych torów, ze wszystkich stron ogląda się kolejne składy pociągu. Aby na nowo nabrać rozpędu, powinniśmy doprowadzić do sytuacji, w której klastrów w Polsce byłoby znacznie mniej, ale z większą liczbą podmiotów – i to podmiotów bardziej efektywnych, bo współpracujących z urzędnikami.
REKLAMA
Kwestia zaufania
Książkowy model klastra zakłada kooperację podmiotów z dziedziny biznesu, otoczenia naukowego oraz administracji państwowej. Tymczasem w strukturach klastrów zakładanych przez polskich przedsiębiorców administracja najczęściej nie uczestniczy ze względów proceduralnych, czy raczej – z samych obaw przed procedurami. Jak wiadomo, miewamy w naszym kraju problemy z zaufaniem społecznym, i to właśnie o nie rzecz rozbija się w kontekście działalności klastrów. Miasto się w nią nie angażuje, bo, jak uważa, nie ma do tego podstaw prawnych, a przetargów na coś takiego przecież się nie rozpisuje. Decydenci nie zdają sobie jednak chyba sprawy, jak wiele znaczyłoby obecnie wsparcie li tylko elementarne, choćby samo udostępnienie przestrzeni pod wspólne inicjatywy. Ekonomiczne równanie także wydaje się proste – jeżeli administracja wspomagać będzie biznes, to ten biznes będzie przynosił podatki. Jedyną niewiadomą pozostaje w tym działaniu zaufanie.
Specyfikacja Istotnych Warunków Zmagań urzędników
Powołując Creative Communication Cluster, mieliśmy dwa główne cele: tworzenie konkurencyjnych i innowacyjnych usług oraz edukowanie administracji w zakresie kryteriów oceniania ofert w przetargach publicznych. Nowych usług w ramach klastra wciąż przybywa, czego przykładem jest choćby unikatowa na polskim rynku CeMMa (Celebrity Matching & Marketing), zapewniająca optymalny dobór celebrytów do marek. Wszyscy angażujemy się również w proces edukacji urzędników, próbując wykluczyć kryterium 100% ceny i nawiązać przy tym relację, która, zgodnie z wcześniejszą częścią mojego wywodu, byłaby owocna dla każdej ze stron. Ja, na przykład, dokładając swoją cegiełkę do katalogu pomysłów całego klastra, proponuję edukowanie przez nagradzanie.
Zróbmy konkurs. Oceniajmy SIWZ-y.
Organizatorem całego przedsięwzięcia byłby klaster CCC jako platforma zrzeszająca branżę kreatywną – i struktura wychodząca z inicjatywą w stronę administracji. Oceniać będziemy kampanie informacyjne. Choć branżowy konkurs KTR ma już kategorię „kampania społeczna”, w tym przypadku chodzi o to, aby dany projekt punktować wyłącznie przez pryzmat SIWZ, zgodnie z którym został on zrealizowany. Oceniamy zatem rezultaty wynikające bezpośrednio ze sposobu, w jaki przygotowano specyfikację, w myśl zasady: „Jak zasiejesz, tak będziesz żął”. Zespoły urzędników odpowiedzialne za dany przetarg otrzymają nagrody, wytworzy się szum, zacieśni relacja między klastrami a administracją, która z większą starannością podchodzić będzie do opracowywania warunków zamówienia – tak to wygląda w teorii. W praktyce potrzeba jeszcze tylko powszechnego zainteresowania tą ideą branży i uzyskania patronatów. Skądinąd wiem, że szanse na jedno i drugie istnieją. I nie są małe.
Klastry widziane w long shotcie
W poprzedniej perspektywie, w dużym skrócie, kwota dofinansowania klastrów sięgała aż dwudziestu milionów złotych, ale ze względu na przyjęte, nieprzystające do ówczesnej rzeczywistości założenia i wyśrubowane wymagania, okazało się, że polskie grona były jeszcze zbyt małe, aby coś z tego wynikło. W obecnej perspektywie doszło do dość enigmatycznego podziału na klastry kluczowe, dla których przeznaczono pewną pulę pieniędzy, choć wkład własny wynosi w tym przypadku aż 50%. Konkursów dla reszty jeszcze nie rozpisano, choć już wiadomo, że biorące w nich udział klastry staną przed nie lada wyzwaniem, bo spełnić będą musiały szereg, nieraz naprawdę wąskich, kryteriów – jak choćby konkretna liczba numerów IP czy ściśle określony, procentowy udział MŚP czy IOB w klastrze.
Ponadto inicjatywa klastrowa w naszym kraju wciąż, niestety, stanowi świetny materiał do badań, więc większość instytucji publicznych, zamiast zaangażować się w ich działalność, nadal przygląda się klastrom z perspektywy raportów i analiz. Wszystko to prowadzi do tego, że w klastrach gromadzone jest mnóstwo niewykorzystanego potencjału, choć w obecnej fazie rozwoju brakuje im de facto minimum nakładów finansowych, aby ten potencjał uwolnić – nieraz chodzi wyłącznie o pieniądze na etat dla koordynatora danej struktury.
Angelina Jolie swego czasu w rozmowie o jednym z największych klastrów kreatywnych na świecie stwierdziła: „Nie można przez cały czas tkwić w Hollywood, w świecie filmowej fikcji”. Parafrazując słowa aktorki, proponuję, aby odejść już od teorii i inicjowania kolejnych badań, skupiając się na realnym wsparciu, dobrze napisanych SIWZ-ach i obopólnej współpracy. Zwróci się w podatkach.
