Krzysztofa, niczym w telewizyjnej reklamie obudził zapach kawy. Na dworze świeciło słońce, życie wydawało się błogie i rozkoszne. Przy śniadaniu syn Krzysztofa, Piotr – uczeń podstawówki – pełen entuzjazmu opowiadał mu o projekcie, nad którym właśnie pracował w szkole. Zadaniem jego grupy było zaprojektowanie doświadczenia, które wykorzystując sprzęty domowe potwierdziłoby praktyczne zastosowanie jednego z najbardziej znanych praw fizycznych. Krzysztof słuchał z zainteresowaniem, chociaż fizyka była dla niego zawsze czarną magią, a w czasach szkolnych jak zarazy unikał wkuwania wzorów z podręczników. Co innego jego żona Ania, która wykładała na politechnice, a na praktycznym wykorzystaniu wiedzy znała się jak mało kto, skutecznie łączyła karierę akademicką z zaangażowaniem w spółki spin-offowe.
…
- Czy szkoła nie może zaufać uczniom i w ten sposób skłonić ich do samodzielnego myślenia?
- Czy uczelnie i jednostki badawcze są gotowe uwierzyć w zdolności biznesowe naukowców?
- Czy pracodawca może uwierzyć i zainwestować w potencjał pracowników (których przecież samemu wybrał) do samodzielnego rozwiązania problemów przedsiębiorstwa?
- Czy my sami wierzymy w siebie na tyle, aby skutecznie przekuć w sukces zaufanie, którym nas obdarzono?
